Rapa należała od pierwszej połowy XVIII wieku do posiadłości starego pruskiego rodu baronów von Fahrenheid. Kupili ją oni od Christopha von Rap, stąd nazwa wsi. Główna siedziba Fahrenheidów znajdowała się w położonych kilkanaście kilometrów na północ Bejnunach (Beynuhnen), dziś w obwodzie kaliningradzkim, gdzie w swoim pałacu zgromadzili oni imponującą kolekcję rzeźby i malarstwa.
Starożytnym Egiptem zainteresował się właściciel majątku w Rapie, baron Friedrich von Fahrenheid. Był on zapalonym kolekcjonerem dzieł sztuki i mecenasem artystów. Ukończył uniwersytet w Królewcu, gdzie słuchał wykładów samego Immanuela Kanta. Podczas podróży po Europie odbywanej na początku XIX wieku zetknął się w Paryżu z modną wówczas, po wyprawie egipskiej Napoleona, egiptologią. Zafascynowany opowieściami o posiadających niezwykłe właściwości, monumentalnych piramidach postanowił zbudować podobną w swoim majątku. Przeznaczeniem tej budowli miało być przechowywanie doczesnych szczątków Fahrenheidów.
Okazja do wzniesienia budowli nadarzyła się niestety dość szybko. Po powrocie barona z wojaży zmarła jego trzyletnia córka Ninette. Była ona pierwszą osobą złożoną w 1811 roku w piramidzie. Według innej wersji, powracający z podróży baron zastał martwymi siedmioro członków swojej rodziny i dla nich zbudował grobowiec w kształcie piramidy.
Otóż w czasie peregrynacji Friedricha miało dojść do niesnasek w rodzinie. Na wieść o rychłym powrocie męża, pani Fahrenheid zorganizowała obiad mający doprowadzić do pojednania między zwaśnionymi kuzynami. W trakcie obiadu doszło do tragedii. Wszyscy biesiadnicy zatruli się śmiertelnie grzybami. Historia prawdziwie tragiczna i odpowiednia dla tak nietypowego grobowca. Z pewnością jednak nieprawdziwa.
Niektórzy z domniemanych uczestników obiadu rzeczywiście zostali pochowani w piramidzie, ale wiele lat później. Np. Johann Friedrich von Fahrenheid w 1834 roku, a Wilhelmine von Fahrenheid, organizatorka obiadu, w 1847 roku.
Projektantem piramidy był duński rzeźbiarz Berthel Thorwaldsen, twórca między innymi pomników Mikołaja Kopernika i księcia Józefa Poniatowskiego w Warszawie. Fahrenheidowie byli mecenasami Thorwaldsena, który ozdobił rzeźbami park dworu w Rapie i pałacu w Bejnunach.
Założeniem budowli było stworzenie warunków do mumifikacji ciał. Miejsce, znajdujące się około półtora kilometra od dworu, wybrane zostało według dzisiejszych radiestetów nieprzypadkowo. Przecinają się w nim podobno trzy linie silnego promieniowania geomantycznego, łączące tzw. miejsca mocy. Ma się tu koncentrować pozytywne promieniowanie energii Ziemi i Kosmosu. Wzmacniane jest ono przez odpowiedni kształt sklepienia wewnętrznego pod kątem 51°52' , czyli identycznym jak w piramidach egipskich. Negatywne działanie energii eliminuje podstawa z kamienia polnego.
Zewnętrzne wymiary piramidy wynoszą: wysokość – 15,9 metra, podstawa w kształcie kwadratu o boku długości 10, 4 metra. Są to podobno proporcje masońskie. Sam Friedrich von Fahrenheid był również masonem. Ciała złożone w grobowcu rzeczywiście uległy mumifikacji pomimo bardzo wilgotnego terenu.
Droga ze dworu w Rapie do piramidy biegła specjalnie usypaną na bagnistym terenie groblą. Podobno wzdłuż niej, na całej długości, ustawione były rzeźby. W grobowcu pochowano siedmiu członków rodziny, w tym w 1849 roku, samego twórcę budowli. Po przejściu majątku w Rapie w ręce innej rodziny, co stało się pod koniec XIX wieku, o piramidzie zaczęto zapominać. Położona z dala od zabudowań została zasłonięta przez las.
Podczas I wojny światowej zdewastowali ją rosyjscy żołnierze. Radzieccy żołnierze w czasach II wojny światowej również poszukiwali tutaj kosztowności. Pozostawili po sobie rozbite trumny i wyrzucone z nich ciała. Pozbawione są one głów. Związana jest z tym kolejna legenda opowiadana przez okolicznych mieszkańców. Otóż w czasach, gdy grobowcem nikt się już nie opiekował, zaraza zabiła całe bydło w okolicy. Ludzie podejrzewali, że leżące w piramidzie zwłoki są złymi marami, gdyż się nie rozkładają, i to one spowodowały pomór.
Chcąc zwalczyć złe moce pozbawiono ciała głów. Bardziej prawdopodobne jest, że stało się to podczas dewastacji dokonanej przez żołnierzy w 1945 roku.
W latach dziewięćdziesiątych XX wieku przypomniano sobie o nietypowej dla okolic budowli. Została wpisana na listę zabytków. Wnętrze uporządkowano ustawiając trumny i układając w nich ciała, a otwarte wejście zostało zamurowane. W okna wstawiono kraty i podmurowano ściany. Od szosy zrobiono wzdłuż grobli przecinkę ułatwiającą dostęp.